Dlaczego polskie stocznie mają tak duże kłopoty?
wnp.pl (Piotr Stefaniak) - 27-08-2010 04:32
Problem branży stoczniowej nie polega na tym, że jest ona niezdolna genetycznie lub „intelektualnie” do nawiązania walki konkurencyjnej na rynkach zagranicznych i obrony swoich interesów – powiedział wnp.pl Zbigniew Karpiński, prezes Centrum Techniki Okrętowej w Gdańsku.
- Jaka jest koniunktura na rynku stoczniowym?
- W tym roku nic istotnego nie zmieniło się w porównaniu z ub.r., który był słaby. W końcu maja portfel zamówień krajowych stoczni przekraczał 450 tys. GT, czyli nieco więcej niż rok wcześniej o tej samej porze. Ale to przecież ponad dwukrotnie mniej, w porównaniu do najlepszych lat produkcji tej branży.
- Upadek dwóch największych stoczni: Gdynia i Szczecińska Nowa to konsekwencja mniejszych zamówień na światowym rynku frachtów i statków?
- Powodów ich upadłości było kilka, a nie jakiś jeden. Niektóre zewnętrzne to rosnąca konkurencja stoczni azjatyckich, nie zawsze uczciwa, okresowa dekoniunktura na statki, zmiana struktury popytu i opłacalności produkcji, a po stronie krajowej - to brak restrukturyzacji, zarówno z powodu silnej pozycji związków zawodowych, jak i niekonsekwencji w realizacji przyjętych programów rządowych wobec stoczni.
Proces ten dotknął naszą branżę już na początku tej dekady, lecz np. stocznie zachodniej Europy - jeszcze wcześniej.
- Czy zachodzi natomiast bezpośredni związek pomiędzy słabą obecnie koniunkturą na tym rynku a małym zainteresowaniem zakupem pozostałego, niesprzedanego majątku Stoczni Gdynia i Stoczni Szczecińskiej Nowa?
- Oczywiście. Gdyby było zapotrzebowanie na produkcję dużych jednostek, po konkurencyjnej cenie w Polsce, to majątek obu stoczni znalazłby szybko nabywcę. Niestety, te przesłanki nie są spełnione, a w dodatku większość europejskich stoczni ma niewykorzystane własne moce produkcyjne. Po co więc mają kupować dodatkowe, ponadto w zakładach bez portfela zamówień i mających kłopoty z finansowaniem bieżącej działalności.
- W produkcji wielu typów statków polskie stocznie nie wytrzymują konkurencji stoczni azjatyckich. A czy są konkurencyjne pod względem technicznym i oferowania wartości dodanej?
- Niestety, zaczynają odstawać w tym względzie. W Azji poczyniono w ostatnich latach znaczne nakłady w rozwój przemysłu stoczniowego. W Chinach powstały całkiem nowe, nowoczesne stocznie. Nasze stocznie, borykające się z kłopotami finansowymi, niewiele inwestowały w ostatnich latach.
- W strukturze produkcji krajowych stoczni rośnie udział kadłubów, także wyrobów offshore. Czy to dowodzi, że szuka się alternatywnych rynków zbytu, czy tego, że pogarsza się ranga naszego przemysłu, staje się on poddostawcą dla stoczni mających większy kapitał i rozbudowany marketing?
- W tym roku nic istotnego nie zmieniło się w porównaniu z ub.r., który był słaby. W końcu maja portfel zamówień krajowych stoczni przekraczał 450 tys. GT, czyli nieco więcej niż rok wcześniej o tej samej porze. Ale to przecież ponad dwukrotnie mniej, w porównaniu do najlepszych lat produkcji tej branży.
- Upadek dwóch największych stoczni: Gdynia i Szczecińska Nowa to konsekwencja mniejszych zamówień na światowym rynku frachtów i statków?
- Powodów ich upadłości było kilka, a nie jakiś jeden. Niektóre zewnętrzne to rosnąca konkurencja stoczni azjatyckich, nie zawsze uczciwa, okresowa dekoniunktura na statki, zmiana struktury popytu i opłacalności produkcji, a po stronie krajowej - to brak restrukturyzacji, zarówno z powodu silnej pozycji związków zawodowych, jak i niekonsekwencji w realizacji przyjętych programów rządowych wobec stoczni.
Proces ten dotknął naszą branżę już na początku tej dekady, lecz np. stocznie zachodniej Europy - jeszcze wcześniej.
- Czy zachodzi natomiast bezpośredni związek pomiędzy słabą obecnie koniunkturą na tym rynku a małym zainteresowaniem zakupem pozostałego, niesprzedanego majątku Stoczni Gdynia i Stoczni Szczecińskiej Nowa?
- Oczywiście. Gdyby było zapotrzebowanie na produkcję dużych jednostek, po konkurencyjnej cenie w Polsce, to majątek obu stoczni znalazłby szybko nabywcę. Niestety, te przesłanki nie są spełnione, a w dodatku większość europejskich stoczni ma niewykorzystane własne moce produkcyjne. Po co więc mają kupować dodatkowe, ponadto w zakładach bez portfela zamówień i mających kłopoty z finansowaniem bieżącej działalności.
- W produkcji wielu typów statków polskie stocznie nie wytrzymują konkurencji stoczni azjatyckich. A czy są konkurencyjne pod względem technicznym i oferowania wartości dodanej?
- Niestety, zaczynają odstawać w tym względzie. W Azji poczyniono w ostatnich latach znaczne nakłady w rozwój przemysłu stoczniowego. W Chinach powstały całkiem nowe, nowoczesne stocznie. Nasze stocznie, borykające się z kłopotami finansowymi, niewiele inwestowały w ostatnich latach.
- W strukturze produkcji krajowych stoczni rośnie udział kadłubów, także wyrobów offshore. Czy to dowodzi, że szuka się alternatywnych rynków zbytu, czy tego, że pogarsza się ranga naszego przemysłu, staje się on poddostawcą dla stoczni mających większy kapitał i rozbudowany marketing?
Czytaj więcej:
Stocznia Gdynia
| Stocznia Szczecińska Nowa
| stocznie
Zobacz Także
- KE sprawdzi pomoc dla nabywców Stoczni Gdynia25-01-2012 13:00
- Kraftport ma kontrakt; deklaruje rozpoczęcie działalności stoczniowej22-01-2012 17:52
- Rosja. Pożar w stoczni remontowej objął atomowy okręt podwodny29-12-2011 18:44
- Największe na świecie statki powstaną w koreańskiej stoczni20-11-2011 09:54
- Bruksela znów pyta o pożyczkę dla Crista28-10-2011 05:36
- W Chinach zwodowano statek dla PŻM27-10-2011 14:44
- Praca w stoczni19-06-2009 15:48
- Stoczniowcu! Może praca za granicą?19-06-2009 09:49
- Huty jadą nad morze03-11-2008 11:32
- Co dalej z polskim przemysłem stoczniowym?04-12-2007 13:59
- Ostatni dzwonek dla polskich stoczni13-02-2007 11:52
- Zbigniew Gomułka: stocznie to klient trudny, ale dobry09-06-2006 09:58
POLECAMY
KOMENTARZE (12)
-
28.08.2010 10:18UPR
-
27.08.2010 16:33student
-
27.08.2010 13:41miki












Fajna rzeczowa dyskusja, pod całkiem dobrym artykułem.
Aż grzech się nie przyłączyć. Obawiam się że to co stało się z przemysłem stoczniowym czeka (...)