PARTNER PORTALU partner portalu wnp.pl
Menu

wnp.pl - portal gospodarczy

Szukaj

Kto dobija stocznie?

Autor: Manager Magazine
06-06-2007 10:39
Kto dobija stocznie?

Nacjonalizacja polskich stoczni oraz skandaliczne zarządzanie nimi przez ostatnie lata doprowadziły do rosnącego kryzysu tej branży, choć na świecie od roku 2003 trwa w niej wielka hossa.

Od blisko roku Stocznia Gdynia może być, zgodnie z Kodeksem Spółek Handlowych, postawiona w stan upadłości. Ma ujemne kapitały własne i ogromne długi, których nie jest w stanie spłacić. Upadłość Gdyni, do niedawna najlepszej polskiej stoczni, obciążyłaby państwo dużymi kosztami.
Akcjonariusze stoczni na wniosek zarządu 23 marca przegłosowali uchwałę o dalszym funkcjonowaniu spółki. Janusz Wikowski, rzecznik prasowy Stoczni Gdynia, wyjaśnił, że o kontynuowaniu działalności zdecydowano, biorąc pod uwagę rządową strategię dla sektora stoczniowego, która zakłada prywatyzację spółki do połowy 2007 r. i znalezienie inwestora strategicznego, który podwyższy jej kapitał zakładowy - czytamy w polskiej edycji Manager Magazine.

Problemy polskiego przemysłu stoczniowego zaczęły się w 2002 r., branża przeżywała na całym świecie krótkotrwały, lecz głęboki kryzys, spowodowany dewaluacją koreańskiej waluty i dotowaniem budowy okrętów przez Koreę i kraje UE. Prywatne już wówczas polskie stocznie nie otrzymały od rządu ani złotówki pomocy publicznej, nawet tak oczywistej jak poręczenia i gwarancje Korporacji Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych.

Najpierw wywróciła się Stocznia Szczecińska. Kierowana przez Krzysztofa Piotrowskiego, współwłaściciela spółki, latem 2002 r. zbankrutowała. Upadek pociągnął Stocznię Gdynia. Banki, które w Szczecinie poniosły duże straty, przestraszyły się, że w Gdyni może być podobnie i odmówiły kredytów. Ówczesny prezes Stoczni Gdynia Janusz Szlanta twierdził, że do jej uratowania wystarczyłyby gwarancje rządowe na kredyty, wartości 150 mln dolarów. Ale rząd nie pomógł - najwyraźniej postanowił przejąć kontrolę nad firmą.

Janusz Szlanta, w 1996 r. został szefem rady nadzorczej Stoczni Gdynia. Rządził spółką sześć lat. Uratował ją od bankructwa i uczynił dochodowym przedsiębiorstwem. Stocznia była wtedy formalnie własnością kilku banków, które przejęły ją za długi.

Rok 1996 był najtrudniejszy. Bank Handlowy i Pomorski Bank Kredytowy chciały sprzedać swe udziały, a kierujący grupą banków-wierzycieli Polski Bank Rozwoju - wycofać się z zarządzania akcjami. Szlanta - wówczas dyrektor oddziału PBR - zaproponował prezesowi banku, że sam zostanie prezesem stoczni. PBR przystał na to. Gdy Bank Handlowy i Pomorski Bank Kredytowy zdecydowały się sprzedać walory Stoczni Gdynia, kupił je Stoczniowy Fundusz Inwestycyjny (SFI), który został założony przez Szlantę i jego współpracowników - wyjaśnia "MM".

KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze komentarzy! Twój może być pierwszy. Wypowiedz się!

SUBSKRYBUJ WNP.PL

NEWSLETTER

Najważniejsze informacje portalu wnp.pl prosto do Twojej skrzynki pocztowej

Wnp.pl: polub nas na Facebooku


Wnp.pl: dołącz do nas na Google+


41 349 ofert w bazie

POLECANE OFERTY

788 854 ofert w bazie

POLECANE OFERTY

5 866 ofert w bazie

2 782 263 ofert w bazie


397 662 ofert w bazie

GORĄCE KOMUNIKATY

Wyszukiwanie zaawansowane
  • parking
  • bankiet
  • catering
  • spa
  • klub
  • usługi
  • rekreacja
  • restauracja
467 ofert w bazie

PARTNER

POLECAMY W SERWISACH GRUPY PTWP