Polska krytykuje KE za dzielenie krajów UE ws. klimatu
PAP - 17-03-2010 09:05
Minister ds. europejskich Mikołaj Dowgielewicz skrytykował KE, że zamiast przekonywać USA i Chiny do walki z ociepleniem klimatu, znowu powraca do debaty o coraz ambitniejszych zobowiązaniach UE, odnawiając podziały na biedne i bogate kraje członkowskie.
Ponadto Dowgielewicz krytycznie ocenił zaproponowaną przez KE w marcu strategię gospodarczą Europa 2020 na najbliższe dziesięciolecie, następczynię nieskutecznej Strategii Lizbońskiej, która będzie
jednym z głównych tematów gospodarczego szczytu przywódców państw UE 24 i 25 marca.
Dowgielewicz wyraził przekonanie, że kraje członkowskie wprowadzą do niej wiele zmian. "Jesteśmy sceptyczni. Nie jestem pewien, czy same kosztowne inwestycje w innowacje i walkę ze zmianami klimatycznymi zapewnią wzrost gospodarczy" - oświadczył. Zapowiedział, że Polska chce, by większy nacisk położono w strategii na inwestycje w infrastrukturę, i będzie zabiegać o wprowadzenie wymiernych celów liczbowych w tej sprawie.
Skrytykował też strategię klimatyczną nowej KE.
"Komisja Europejska robi wielki błąd. Zamiast przenieść dyskusję klimatyczną na poziom światowy i skoncentrować się na tym, jak przekonywać USA i Chiny, my znowu koncentrujemy się na rozwiązaniu technicznych wewnętrznych problemów UE. Wracamy do debaty, która dzieli, a nie łączy Europę" - powiedział Dowgielewicz we wtorek. I zapewnił, że polski rząd "nie zgodzi się na podwyższenie z 20 do 30 proc. celu redukcji" emisji CO2, jeśli inne mocarstwa światowe nie zobowiążą się do porównywalnej redukcji gazów cieplarnianych.
"Czy Kopenhaga zakończyła się porażką z powodu braku porozumienia w UE w sprawie AUU'sów (nadwyżki uprawnień do emisji CO2) czy z powodu Chin i USA? - pytał retorycznie Dowgielewicz. Analizując powody porażki tej grudniowej konferencji klimatycznej wyraził opinię, że okazała się ona "katastrofą" dla UE. Jego zdaniem "UE była zmarginalizowana", gdyż jej ambitne stanowisko było wszystkim znane z góry i wiedziano, że UE "zgodzi się na wszystko", byle tylko doszło do światowego porozumienia w sprawie redukcji CO2. "Chcieliśmy być liderem w tej sprawie, dając innym przykład, tyle że w Kopenhadze okazało się, że nie chcą naszego przykładu" - powiedział Dowgielewicz. "UE ma też inne instrumenty, np. handlowe, by grać role w światowej grze, nie tylko świecąc przykładem" - dodał.
W przyjętym w zeszłym tygodniu komunikacie KE zapewnia, że UE nadal chce być najbardziej "proklimatycznym" regionem świata. Dlatego KE powtarza, że jest gotowa do redukcji emisji CO2 o 30 proc., jeśli inne uprzemysłowione potęgi zgodzą się na porównywalny wysiłek. Unijna komisarz ds. klimatu Connie Hedegaard, która jeszcze jako duńska minister środowiska prowadziła negocjacje w Kopenhadze, jest zresztą wielką zwolenniczką podwyższenia unijnych ambicji w zakresie redukcji emisji CO2.
Dowgielewicz wyraził przekonanie, że kraje członkowskie wprowadzą do niej wiele zmian. "Jesteśmy sceptyczni. Nie jestem pewien, czy same kosztowne inwestycje w innowacje i walkę ze zmianami klimatycznymi zapewnią wzrost gospodarczy" - oświadczył. Zapowiedział, że Polska chce, by większy nacisk położono w strategii na inwestycje w infrastrukturę, i będzie zabiegać o wprowadzenie wymiernych celów liczbowych w tej sprawie.
Skrytykował też strategię klimatyczną nowej KE.
"Komisja Europejska robi wielki błąd. Zamiast przenieść dyskusję klimatyczną na poziom światowy i skoncentrować się na tym, jak przekonywać USA i Chiny, my znowu koncentrujemy się na rozwiązaniu technicznych wewnętrznych problemów UE. Wracamy do debaty, która dzieli, a nie łączy Europę" - powiedział Dowgielewicz we wtorek. I zapewnił, że polski rząd "nie zgodzi się na podwyższenie z 20 do 30 proc. celu redukcji" emisji CO2, jeśli inne mocarstwa światowe nie zobowiążą się do porównywalnej redukcji gazów cieplarnianych.
"Czy Kopenhaga zakończyła się porażką z powodu braku porozumienia w UE w sprawie AUU'sów (nadwyżki uprawnień do emisji CO2) czy z powodu Chin i USA? - pytał retorycznie Dowgielewicz. Analizując powody porażki tej grudniowej konferencji klimatycznej wyraził opinię, że okazała się ona "katastrofą" dla UE. Jego zdaniem "UE była zmarginalizowana", gdyż jej ambitne stanowisko było wszystkim znane z góry i wiedziano, że UE "zgodzi się na wszystko", byle tylko doszło do światowego porozumienia w sprawie redukcji CO2. "Chcieliśmy być liderem w tej sprawie, dając innym przykład, tyle że w Kopenhadze okazało się, że nie chcą naszego przykładu" - powiedział Dowgielewicz. "UE ma też inne instrumenty, np. handlowe, by grać role w światowej grze, nie tylko świecąc przykładem" - dodał.
W przyjętym w zeszłym tygodniu komunikacie KE zapewnia, że UE nadal chce być najbardziej "proklimatycznym" regionem świata. Dlatego KE powtarza, że jest gotowa do redukcji emisji CO2 o 30 proc., jeśli inne uprzemysłowione potęgi zgodzą się na porównywalny wysiłek. Unijna komisarz ds. klimatu Connie Hedegaard, która jeszcze jako duńska minister środowiska prowadziła negocjacje w Kopenhadze, jest zresztą wielką zwolenniczką podwyższenia unijnych ambicji w zakresie redukcji emisji CO2.
Czytaj więcej:
Unia Europejska
| emisje CO2
Zobacz Także
- Unijna polityka energetyczna pozbawi Europę konkurencyjności11-02-2012 10:25
- Forum ZPP: Kraje rozwijające się niechętne redukcji CO2 10-02-2012 16:25
- Forum ZPP: prof. J. Buzek: nie ma gotowości zaostrzenia polityki klimatycznej10-02-2012 10:34
- Pakiet energetyczny UE zwiększy emisję CO2?09-02-2012 19:31
- Llikwidacja starych elektrowni jądrowych jest źle zarządzana08-02-2012 17:49
- GPW chce stworzyć platformę do handlu CO208-02-2012 17:09
- 11 zasad Agendy Cyfrowej25-08-2011 16:02
- Wnioski o bezpłatne uprawnienia do emisji CO2 muszą zostać zweryfikowane do końca lipca13-07-2011 12:07
- Czy wiemy, co tankujemy?15-06-2011 09:21
- Paliwa przyszłości, problem na dziś15-06-2011 09:18
- Prezydencję czas zacząć14-06-2011 11:09
- Prezes Kulczyk Investments: chcemy tworzyć polskiego championa26-05-2011 09:03
POLECAMY
KOMENTARZE (3)
-
17.03.2010 13:08WK
-
17.03.2010 12:05smg
-
17.03.2010 11:49sebaa











No i świetnie!
Oczywiście, że rolnik może wykorzystać odpady z własnej produkcji rolnej i produkować tanią energię na użytek własnego (...)