Przemysław Sztuczkowski, prezes Złomreksu, o redukcji kosztów i trudnej sytuacji w hutnictwie
wnp.pl (rozmawiał Jerzy Dudała) - 24-02-2010 13:36
Wszystko jest na sprzedaż, natomiast zawsze pozostaje kwestia odpowiedniej ceny - mówi dla portalu wnp.pl Przemysław Sztuczkowski, prezes Złomreksu.
Jak ocenia Pan obecną sytuację w hutnictwie?
- Nadal ta sytuacja jest bardzo trudna, kryzys trwa w najlepsze. Było słychać liczne głosy, że inwestycje infrastrukturalne przełożą się na znaczący wzrost zapotrzebowania na wyroby stalowe. Jednak my tego wzrostu nie dostrzegamy.
A co z importem stali do Polski?
- Nie mamy do czynienia ze wzrostem importu stali. Producenci ulokowani w Polsce dokładnie monitorują kształtowanie się cen, zarówno u producentów zagranicznych, jak i u dystrybutorów.
Z jakim wynikiem Złomrex zamknął 2009 rok?
- Na minusie. Rok 2009 był rokiem permanentnego kryzysu. W ubiegłym roku mocno redukowaliśmy koszty. Wszystkie podmioty z Grupy Złomreksu były zmuszone realizować program dotyczący redukcji kosztów. Objął on właściwie wszystkie obszary, przejrzane zostały wszystkie umowy.
Muszę przyznać, że udało się nam zredukować koszty, każdy podmiot miał uzyskać od 15 do 20 proc. oszczędności i to zostało wykonane.
Nie obyło się również bez redukcji zatrudnienia. Łącznie w latach 2008-2009 zatrudnienie w Grupie Złomreksu spadło o ponad tysiąc osób. I trzeba przyznać, że nie będzie to miało wpływu na nasze zdolności produkcyjne, gdyby wróciła koniunktura. A zatem były u nas pewne przerosty zatrudnienia.
Jak obecnie przedstawia się zadłużenie Złomreksu?
- Spłacamy cały czas to zadłużenie i ono znacząco spadło. W 2007 roku wynosiło 1 mld 200 mln zł, a teraz niecałe 800 mln zł. Przy czym znacząca większość tego zadłużenia to dług długoterminowy związany z emisją obligacji, którego wymagalność będzie w 2014 roku.
Co ze sprzedażą nieruchomości?
- Prowadzimy obecnie rozmowy dotyczące sprzedaży nieruchomości. Szacujemy, że wartościowo mamy zbędnych nieruchomości na około 100 mln zł. Obserwujemy duży wzrost zainteresowania na tym rynku.
Jakie kroki podejmie Złomrex, jeżeli sytuacja w hutnictwie nie ulegnie w najbliższym czasie poprawie?
- Wówczas zastanowimy się nad dostosowaniem naszych jednostek produkcyjnych do wymogów rynku. Trzeba też będzie przystosować do nich poziom zatrudnienia. Jeżeli chodzi o Ferrostal Łabędy, to jest całkiem nieźle, pojawiają się nowe zamówienia. Mam na myśli między innymi Kenię, Tajlandię czy Bangladesz. Jesteśmy już w stanie eksportować w te regiony, gdzie eksportują Rosjanie. Ferrostal wykorzystuje od 70 do 100 proc. swych zdolności produkcyjnych, w zależności od miesiąca.
- Nadal ta sytuacja jest bardzo trudna, kryzys trwa w najlepsze. Było słychać liczne głosy, że inwestycje infrastrukturalne przełożą się na znaczący wzrost zapotrzebowania na wyroby stalowe. Jednak my tego wzrostu nie dostrzegamy.
A co z importem stali do Polski?
- Nie mamy do czynienia ze wzrostem importu stali. Producenci ulokowani w Polsce dokładnie monitorują kształtowanie się cen, zarówno u producentów zagranicznych, jak i u dystrybutorów.
Z jakim wynikiem Złomrex zamknął 2009 rok?
- Na minusie. Rok 2009 był rokiem permanentnego kryzysu. W ubiegłym roku mocno redukowaliśmy koszty. Wszystkie podmioty z Grupy Złomreksu były zmuszone realizować program dotyczący redukcji kosztów. Objął on właściwie wszystkie obszary, przejrzane zostały wszystkie umowy.
Muszę przyznać, że udało się nam zredukować koszty, każdy podmiot miał uzyskać od 15 do 20 proc. oszczędności i to zostało wykonane.
Nie obyło się również bez redukcji zatrudnienia. Łącznie w latach 2008-2009 zatrudnienie w Grupie Złomreksu spadło o ponad tysiąc osób. I trzeba przyznać, że nie będzie to miało wpływu na nasze zdolności produkcyjne, gdyby wróciła koniunktura. A zatem były u nas pewne przerosty zatrudnienia.
Jak obecnie przedstawia się zadłużenie Złomreksu?
- Spłacamy cały czas to zadłużenie i ono znacząco spadło. W 2007 roku wynosiło 1 mld 200 mln zł, a teraz niecałe 800 mln zł. Przy czym znacząca większość tego zadłużenia to dług długoterminowy związany z emisją obligacji, którego wymagalność będzie w 2014 roku.
Co ze sprzedażą nieruchomości?
- Prowadzimy obecnie rozmowy dotyczące sprzedaży nieruchomości. Szacujemy, że wartościowo mamy zbędnych nieruchomości na około 100 mln zł. Obserwujemy duży wzrost zainteresowania na tym rynku.
Jakie kroki podejmie Złomrex, jeżeli sytuacja w hutnictwie nie ulegnie w najbliższym czasie poprawie?
- Wówczas zastanowimy się nad dostosowaniem naszych jednostek produkcyjnych do wymogów rynku. Trzeba też będzie przystosować do nich poziom zatrudnienia. Jeżeli chodzi o Ferrostal Łabędy, to jest całkiem nieźle, pojawiają się nowe zamówienia. Mam na myśli między innymi Kenię, Tajlandię czy Bangladesz. Jesteśmy już w stanie eksportować w te regiony, gdzie eksportują Rosjanie. Ferrostal wykorzystuje od 70 do 100 proc. swych zdolności produkcyjnych, w zależności od miesiąca.
Czytaj więcej:
Ferrostal | HSW HSJ | Sztuczkowski Przemysław
| Złomrex
Zobacz Także
- P. Sztuczkowski, prezes Złomreksu: ceny surowców oszalały25-01-2012 09:28
- Złomrex: 20 lutego rozpocznie się remont w Ferrostalu24-01-2012 09:52
- Rośnie popyt na złom06-01-2012 08:42
- Cognor nie boi się kryzysu29-12-2011 06:18
- Cognor zakończy rok z zyskiem14-12-2011 16:48
- Gorączka na rynku złomu13-12-2011 11:05
- Producenci stali chcą być handlowcami14-10-2010 15:09
- Hutnictwo: silni przeżyją10-02-2010 11:56
- Huty jadą nad morze03-11-2008 11:32
- Złomrex: Pionowo znaczy bezpieczniej03-11-2008 11:12
- Hutnicy narzekają na ceny prądu i surowców03-09-2008 15:49
- Biznes i stadiony13-03-2008 10:34
POLECAMY
KOMENTARZE (13)
-
23.03.2010 18:28stary hutnik
-
03.03.2010 12:08ja
-
01.03.2010 14:51Karamba












Minął czas półwyrobów
Panie Sztuczkowski trzeba produkować produkt finalny ktory da się sprzedać.Tony zasiarczonego szajsu nie uratują (...)