Stoczniowa "Solidarność" apeluje o pomoc w walce o prawa pracownicze
PAP - 16-03-2010 16:31
Związkowcy ze stoczni w Gdańsku zwrócą się do struktur "Solidarności" i OPZZ o wsparcie w walce z łamaniem praw pracowniczych. Jest to reakcja na postawienie w poniedziałek zarzutów czynnej napaści na policjantów trzem działaczom ze stoczni.
W czasie demonstracji stoczniowców w stolicy w kwietniu ub. roku doszło do starć z policją. Poszkodowanych zostało ponad 25 osób, w tym pięciu funkcjonariuszy.
Podczas konferencji prasowej we wtorek wiceprzewodniczący Komisji Międzyzakładowej NSZZ "Solidarność" Stoczni Gdańsk Karol Guzikiewicz, któremu postawiono zarzuty (zgodził się na podanie nazwiska - PAP), powiedział, że "stoczniowa +S+ nie da się zastraszyć i jeszcze bardziej będzie walczyć o miejsca pracy i przeciwstawiać się liberalnym rządom".
Stoczniowcy nie wykluczają, że ponownie zorganizują manifestację.
Guzikiewicz przyznał, iż źle się stało, że doszło do starć z policją, bo "policjant to też człowiek, któremu nie powinna się stać krzywda". Tłumaczył, że to "nerwy, bo jeżeli ktoś jest polewany, traci przytomność, to człowiek chce oddać". Przypomniał, że "za tę nerwowość przeprosił policjantów".
Zbigniew Stefański, drugi ze związkowców, któremu prokuratura postawiła zarzuty (także zgodził się na podanie nazwiska - PAP) uważa, że sam został poszkodowany. "Ja nie byłem agresorem, to była prowokacja policji, najpierw nam ubliżali, potem polali gazem pieprzowym i ja straciłem przytomność w tym momencie. To jest totalna kpina" - opowiadał.
Obecny na konferencji poseł PiS Andrzej Jaworski, były prezes Stoczni Gdańsk SA, powiedział dziennikarzom, że "postawienie zarzutów związkowcom ma podłoże polityczne lub jest jakąś pomyłką".
Powiedział, że obserwował manifestację, fotografował jej przebieg i jest pewny, że Guzikiewicz i Stefański nie brali bezpośredniego udziału w żadnym ataku na policjantów. "Wprost przeciwnie, Guzikiewicz uspokajał atmosferę i dzięki niemu nie doszło do większej zadymy, a Stefański był na tyłach i miał inne zadania" - dodał.
Przewodniczący Zarządu Regionu Gdańskiego "Solidarności" Krzysztof Dośla powiedział, że jest zaskoczony, iż zarzuty zostały postawione po prawie roku. Jego zdaniem, "można to potraktować jako próbę zastraszenia działaczy związkowych". W jego ocenie, "zarzuty wydają się irracjonalne".
Jak szef regionu zadeklarował wsparcie i pomoc prawną osobom, którym postawiono zarzuty.
W poniedziałek warszawska prokuratura postawiła zarzuty czynnej napaści na policjantów wobec trzech osób. Rzecznik warszawskiej prokuratury okręgowej Mateusz Martyniuk poinformował PAP, że zarzuty usłyszeli Karol Guzikiewicz i Zbigniew Stefański. Trzeci podejrzany - Robert P.- na wezwanie nie pojawił się w prokuraturze.
Podczas konferencji prasowej we wtorek wiceprzewodniczący Komisji Międzyzakładowej NSZZ "Solidarność" Stoczni Gdańsk Karol Guzikiewicz, któremu postawiono zarzuty (zgodził się na podanie nazwiska - PAP), powiedział, że "stoczniowa +S+ nie da się zastraszyć i jeszcze bardziej będzie walczyć o miejsca pracy i przeciwstawiać się liberalnym rządom".
Stoczniowcy nie wykluczają, że ponownie zorganizują manifestację.
Guzikiewicz przyznał, iż źle się stało, że doszło do starć z policją, bo "policjant to też człowiek, któremu nie powinna się stać krzywda". Tłumaczył, że to "nerwy, bo jeżeli ktoś jest polewany, traci przytomność, to człowiek chce oddać". Przypomniał, że "za tę nerwowość przeprosił policjantów".
Zbigniew Stefański, drugi ze związkowców, któremu prokuratura postawiła zarzuty (także zgodził się na podanie nazwiska - PAP) uważa, że sam został poszkodowany. "Ja nie byłem agresorem, to była prowokacja policji, najpierw nam ubliżali, potem polali gazem pieprzowym i ja straciłem przytomność w tym momencie. To jest totalna kpina" - opowiadał.
Obecny na konferencji poseł PiS Andrzej Jaworski, były prezes Stoczni Gdańsk SA, powiedział dziennikarzom, że "postawienie zarzutów związkowcom ma podłoże polityczne lub jest jakąś pomyłką".
Powiedział, że obserwował manifestację, fotografował jej przebieg i jest pewny, że Guzikiewicz i Stefański nie brali bezpośredniego udziału w żadnym ataku na policjantów. "Wprost przeciwnie, Guzikiewicz uspokajał atmosferę i dzięki niemu nie doszło do większej zadymy, a Stefański był na tyłach i miał inne zadania" - dodał.
Przewodniczący Zarządu Regionu Gdańskiego "Solidarności" Krzysztof Dośla powiedział, że jest zaskoczony, iż zarzuty zostały postawione po prawie roku. Jego zdaniem, "można to potraktować jako próbę zastraszenia działaczy związkowych". W jego ocenie, "zarzuty wydają się irracjonalne".
Jak szef regionu zadeklarował wsparcie i pomoc prawną osobom, którym postawiono zarzuty.
W poniedziałek warszawska prokuratura postawiła zarzuty czynnej napaści na policjantów wobec trzech osób. Rzecznik warszawskiej prokuratury okręgowej Mateusz Martyniuk poinformował PAP, że zarzuty usłyszeli Karol Guzikiewicz i Zbigniew Stefański. Trzeci podejrzany - Robert P.- na wezwanie nie pojawił się w prokuraturze.
Czytaj więcej:
związki zawodowe
| strajki
| Stocznia Gdynia
Zobacz Także
- Związkowcy PKP Cargo szykują się do protestów07-02-2012 14:44
- Pogotowie strajkowe w śląskich Przewozach Regionalnych03-02-2012 15:34
- Związki PKP Cargo grożą strajkiem31-01-2012 06:24
- Solidarność z budżetówki żąda odmrożenia płac30-01-2012 14:06
- Belgia częściowo sparaliżowana przez strajk generalny30-01-2012 09:23
- Bułgaria wznowiła eksport prądu28-01-2012 09:16
- P. Duda, Solidarność: nie damy się lekceważyć 14-01-2011 13:32
- Związki zawodowe - niebezpieczne, toksyczne, niezbędne 14-10-2010 09:09
- Związkowcy w dobie kryzysu06-04-2009 12:17
- Janusz Śniadek: Rząd chce nas sprowokować15-01-2009 15:21
- Andrzej Arendarski: związki, czyli licytacja radykalizmu15-01-2009 15:19
- Huty jadą nad morze03-11-2008 11:32
POLECAMY
KOMENTARZE (3)
-
16.03.2010 17:45velek
-
16.03.2010 17:09miki
-
16.03.2010 17:07miki











prawo ...
a już o Wałęsie zapomnieli